„Wiem, co jem! Banany” – Anne-Claire Lévêque, Nicolas Gouny
Muszę niestety przyznać, że „Wiem, co jem! Banany” to moim zdaniem najsłabsza część serii. W przeciwieństwie do innych zupełnie mnie nie porwała.
Muszę niestety przyznać, że „Wiem, co jem! Banany” to moim zdaniem najsłabsza część serii. W przeciwieństwie do innych zupełnie mnie nie porwała.
Nie raz już pisałam, że „Wiem, co jem!” Akademii Mądrego Dziecka jest jedną z najciekawszych serii książek o jedzeniu. Zrecenzowałam już kilka z nich – Chlebek, Czekoladę, Makaron i Miód, dziś przedstawię wam Wiem, co jem! Pomidory Michaela Francesconiego i Nicolasa Gouny’ego. Wydawnictwo HarperCollins przygotowało…
„Wiem, co jem!” Akademii Małego Dziecka jest jedną z najciekawszych tytułów o jedzeniu. W części „Miód” dowiadujemy się, jakie są rodzaje pszczół, za co każda z nich jest odpowiedzialna i jak dokładnie wygląda jej praca.
Zarówno ja, jak i moje dzieci dowiedzieliśmy się kilku ciekawych rzeczy. W dodatku świetnie się przy tym bawiliśmy. Polecam wszystkim książkę „Wiem, co jem! Makaron”
Jeśli szukacie ciekawej historii o magii i innym świecie, ale akurat zależy Wam na czymś krótkim, „Inne wymiary świata” Marty Choińskiej-Młynarczyk będą lekturą w sam raz dla Was.
Polecam „Czekoladę” wszystkim, którzy chcą pokazać dzieciom, skąd dokładnie bierze się jedzenie. W końcu ziarenko kakaowca musi pokonać naprawdę długą drogę, zanim trafi do nas jako czekoladowy batonik.
Polecam „Chlebek” wszystkim, którzy chcą pokazać dzieciom, skąd dokładnie bierze się jedzenie. W końcu ziarenko pszenicy musi pokonać naprawdę długą drogę, zanim trafi na nasze talerze w formie kanapki.
„Wydaj i nie oszalej” składa się z krótkiego wprowadzenia, miejsc na notatki i z trzech większych działów zatytułowanych „O pisaniu”; „O redakcji, korekcie, składzie i druku” oraz „O promocji i prawie”.
Czy wiedzieliście, że nazwa „dinozaur” została wymyślona przez angielskiego paleontologa Richarda Owena i składa się z pochodzących z greki słów: „deinos” (potężny i straszliwy) oraz „sauros” (gad lub jaszczurka)?
Mimo słabego przerywnika książka bardzo mi się podobała. Mogę z czystym sumieniem polecić „Chrobot” nie tylko miłośnikom reportaży, ale także wszystkim, którzy lubią czytać ciekawe historie. Historie życia ludzi, którzy mimo różnic kulturowych są tacy jak my.
„Witajcie w paranoi” – to zdanie przewija się przez całą książkę opowiadającą o technologii, a dokładniej o gromadzeniu i analizowaniu danych przez program, który ma rzekomo polepszyć ludzkie życie. Chodzi oczywiście o „Zero” Marca Elsberga.
Kiedy moim oczom ukazała się książka „Stanisław Bareja. Jego czasy i jego filmy” Doroty Skotarczak, wiedziałam, że muszę ją przeczytać.