„Detektyw Wróbel i złamane pióro” – Tomasz Samojlik, Adam Wajrak

Komiks dla sześciolatka? Czemu nie! Nie każdy wie, ale książki obrazkowe to nie tylko Marvel i DC. Dziś przedstawię wam recenzję nowego dzieła Tomasza Samojlika i Adama Wajraka.

W dzieciństwie nie znałam zbyt wielu komiksów, przeczytałam tylko kilka; jakoś nigdy mnie nie interesowały. W swojej kolekcji miałam jedynie Lucky Lucka, a mój brat jakieś pojedyncze tomy Kaczora Donalda. Obecnie książki obrazkowe znów stały się bardzo popularne i pojawiły się całe serie pisane dla młodego czytelnika; uważam, że warto do nich zajrzeć. Moje dzieci nigdy nie słyszały o komiksach, więc gdy do naszego domu trafił Detektyw Wróbel i złamane pióro postanowiłam szybko je z nim zapoznać.

Kiedy słyszymy „książka przyrodnicza, myślimy, że będzie ona o życiu zwierząt w lasach lub parkach. Raczej nie przyjdzie nam do głowy, że będzie dotyczyła miejskich ptaków. Ale to o nich jest Detektyw Wróbel. Muszę przyznać, że bardzo mi się spodobał ten pomysł. Wreszcie pojawiło się coś innego, coś, z czym nie mamy na co dzień do czynienia.

Bohaterów w Detektywie Wróblu mamy całkiem sporo, na szczęście wszyscy są wymienieni i narysowani na samym początku, więc się nie pogubimy. Co ciekawe, opisano tu naprawdę wiele gatunków, nie miałam pojęcia, że w mieście żyje aż tyle różnych ptaków.

Komiks skupia się na historii tytułowego Detektywa Wróbla, który próbuje rozwikłać zagadkę, kto napadł w nocy na słonkę. Aby tego dokonać, lata po całym mieście i przesłuchuje wszystkie ptaki. Pomaga mu w tym detektywka (tak, tekst zawiera feminatywy) Purzysława. Sama intryga nie jest zbyt wciągająca, jak dla mnie wygląda jedynie na pretekst, aby opowiedzieć o miejskim ptactwie. Ale ten pomysł się sprawdza. Całość czyta się przyjemnie, a dzieciaki są zainteresowane historią. Co ciekawe, ja wyczekiwałam fragmentów informacyjnych, które pojawiają się w momentach pasujących do fabuły, a moje dzieci – komiksowych.

Jak już wspomniałam, to było pierwsze spotkanie moich przedszkolaków z komiksem, więc zaczęliśmy od nauki tego, jak należy czytać tego rodzaju teksty. Początkowo nie wiedzieli, gdzie patrzeć, ale potem się przyzwyczaili. Córka jest na etapie nauki samodzielnego czytania, więc sama chciała przeczytać niektóre dymki. I oczywiście wszystkie onomatopeje.

Rozdziały są krótkie i mają niewiele tekstu. Całość napisana jest młodzieżowym językiem, chociaż są i wstawki typowo dla boomerów; część wypowiedzi musiałam tłumaczyć swoim przedszkolakom.

Po każdym rozdziale mamy część przyrodniczą, czyli kilka stron opisujących jakieś ciekawostki dotyczące ptaków i ich życia. Dowiadujemy się wtedy, dlaczego ptaki lubią miasto czy kiedy bywa im w nim ciężko. Jest tam wiele rzeczy, o których nie wiedziałam. Podział na część komiksową i naukową jest wyraźny i zdecydowanie przemyślany. Teksty przyrodnicze pasują do historii. Przykładowo: jeśli poznajemy wróbla, to czytamy o wróblach, jeśli pojawiają się drapieżniki, czytamy o drapieżnikach. Bardzo mi się to podoba, zabawa i nauka w jednym. W samym komiksie też są poukrywane ciekawostki, i to w mało nachalny sposób, więc dziecko się czegoś nauczy, nawet jeśli ominie część naukową.

Książka jest duża i kolorowa, ma grube, sztywne kartki. W części komiksowej zarówno obrazki, jak i litery są duże, więc nawet młody czytelnik da sobie z nimi radę. We fragmentach naukowych są mniejsze, ale te raczej przeczytają rodzice i starsze dzieci.

W książce znajdują się też zdjęcia prawdziwych ptaków, które możemy porównać z ich komiksowymi odpowiednikami. Mimo że kreska zastosowana w tym komiksie nie do końca do mnie trafia, to graficznie wszystko jest spójne, a całość przyciąga oko. Dzieciom się podobało, i to najważniejsze.

Detektyw Wróbel jest pozycją ciekawą, wciągającą i zabawną, chociaż mnie i moje dzieci bawiły zupełnie inne rzeczy. Część żartów wydała mi się żenująca, a młodzieżowość tekstu nieco mnie męczyła. Najbardziej podobały mi się nawiązania do popkultury, których moje dzieci jeszcze długo nie będą w stanie zrozumieć. Dla nich najśmieszniejsze były kłótnie ptaków.

Co myślę o książce Detektyw Wróbel i złamane pióro? Ciężko napisać to jednym zdaniem. Zdecydowanie zachwyciły mnie przyrodnicze ciekawostki i odniesienia do popkultury, za to młodzieżowy język ptaków mi nie podszedł, a sama historia nie porwała. Jednak to jest tytuł dla młodych czytelników, a nie dla boomerów. Moje dzieci dowiedziały się, czym są komiksy, zachwyciły się przygodami detektywów i poznały wiele interesujących faktów ze świata miejskich ptaków. Jeżeli poproszą, z pewnością sięgniemy po kolejne części oraz po Umarły las. Na pewno jest to dobry początek przygody z tym gatunkiem literatury.

Okładka książki "Detektyw Wróbel i złamane pióro" Tomasza Samojlika i Adama Wajraka

Recenzję napisałam dla portalu Mądre Książki. Zajrzyjcie do nich koniecznie, jeśli szukacie wartościowych pozycji dla dzieci i dorosłych.

Alicja

Zajmuję się redakcją, korektą oraz recenzjami wewnętrznymi. Poprawiam głównie beletrystykę oraz teksty publicystyczne z dziedziny kultury i sztuki. Współpracuję zarówno z wydawnictwami, jak i osobami prywatnymi. W wolnych chwilach czytam książki, oglądam filmy oraz gram w planszówki.

Dodaj komentarz